Wiadomości
Informacje
Gniezno.com.pl
Statystyki odwiedzin
Nasze dane
Wiadomości: 4889
Zdjęć: 54505
Wyświetleń zdjęć: 4829761
Głosów na zdjęcia: 5050
Panoram: 1
Plików audio: 2718
Plików video: 212
Linków: 17
Komentarzy: 9057
Ocen kom.: 60450
Blog Chmurka
Ściskaj mnie misiaczku
Artur Walczak zwycięzca Tunieju Siłaczy o Królewski Pas Mocy...
Tralalii tralala
Senator Piotr Gruszczyński oraz starosta Dariusz Pilak podcz...
Pitolenie ponad podziałami
Konferencja poświęcona współpracy MOK'u z eSTeDe i konflikto...
Lewicowy garnitur
Narada wojenna czy wymiana myśli między prezydentem Jacekiem...
Debata wojenna
Poseł Zbigniew Dolata i wicestarosta Robert Andrzejewski deb...
Blogi
Redaktor naczelny
Ramzes Temczuk
Mam dla was dzisiaj kilka jaj - jaj z Gniezna i z powiatu gn...
Renata Smaglewska
Nastała cisza. Szpitalna rozbudowa, jak nieusunięta drzazga...
Robert Gaweł
"Radni - członkowie Komisji Kultury, Promocji i Turystyki sp...
Krzysztof Zalaszewski
Władza spolegliwych nagradza. Jest to prawda stara jak świat...
Paweł Bartkowiak
W najbliższą niedzielę odbędzie się w Gnieźnie "Marsz dla ży...
Paweł Koch
Jeszcze się starosta nie zdążył wypowiedzieć na temat swojeg...
Rafał Popek
Czyli jak zniszczyć mistrzostwa dla korzyści wąskiej grupy l...
Michał Muraszko
Pierwszy numer gazety ukazał się 1 października 1895 roku. P...
Już niedługo na Gniezno.com.pl
Już za kilka godzin o 18:00Nowy Sklep Muzyczny w Gnieźnie!
Już jutro o 10:30Tulipanowy zawrót głowy
Kamery Internetowe Online
Popularne tematy na portalu
Najnowsze tematy na portalu
Najnowsze komentarze
Polecane zdjęcia
Najnowsze tematy na forum
Zapowiedzi
Najnowsze fotoreportaże
Piątek, 23 Grudnia 2011, 21:36 | Autor: Paweł BąkowskiJeśli klikniesz na ten link wylistujesz wszytkie wiadomości których autorem jest Paweł Bąkowski
Wyświetleń: 384 | Komentarzy: 0

Ze Sławomirem Toczkiem, etnologiem i antropologiem kultury, o świątecznych zwyczajach w kontekście "dyskusji o karpiu" rozmawia Paweł J. Bąkowski.
Może na sam początek, na czym polega, czym zajmuje się antropologia kulturowa?
Antropologia bada ludzi, jako twórców kultury, istoty kreatywnie podchodzące do otaczającego je świata. Jednym z klasycznych obszarów zainteresowań antropologii jest kultura ludowa / chłopska / wiejska. To właśnie w jej ramach wykształcił się tzw. rok obrzędowy, czyli cykl dorocznych świąt, pierwotnie dostosowany do kalendarza rolniczego. Współcześnie, rzecz jasna, nie istnieje już "lud" w klasycznym tego słowa znaczeniu. Jednak zwyczaje i obrzędy ludowe rozwijały się, zmieniały, a czasem zanikały. Takim obrzędem jest np. wieczerza wigilijna.
Jeśli zaś chodzi o karpia, w jaki sposób przebiegały te zmiany?
Jeśli porównamy ze sobą wigilię z XIX i XXI wieku znajdziemy wiele różnic - dla przykładu - w starszej wersji (jeśli będzie ona dotyczyła "typowej" rodziny chłopskiej) nie znajdziemy ani słowa na temat jedzenia karpia! Jak się okazuje zwyczaj jego spożywania jest mocno związany z czasami PRL-u. Wtedy była to najtańsza ryba dostępna w sprzedaży. Nie znaczy to jednak, że wcześniej karpie nie gościły na wigilijnych stołach. Wręcz przeciwnie. Ale mogli sobie na nie pozwolić jedynie bardziej majętni włościanie. Co więcej karp nie miał monopolu na obecność podczas wigilii - dzielił miejsce razem z innymi rybami m.in. linem i karasiem. Wracając do samej antropologii, to jak sama nazwa wskazuje [anthropos - gr. człowiek] zajmuje się ona człowiekiem, w takim razie dlaczego w Twoich badaniach pojawiły się zwierzęta?Jeżeli chodzi o prowadzenie badań nad obecnością zwierząt w kulturze ludzi, to najbardziej reprezentatywna będzie tu subdyscyplina antropologii, jaką jest antrozoologia. Jej najważniejszym wkładem w zrozumienie relacji ludzi i zwierzęt, jest postawienie tych drugich na równi z ludźmi, jako różnorzędnych partnerów. Zwierzęta w ten sposób, przestają być traktowane w potoczny, przedmiotowy sposób. Zyskują podmiotowość. Z konieczności więc badania antrozoologiczne powinny mieć charakter interdyscyplinarny - w głównej mierze biologiczno-antropologiczny.
Jak w takim razie antropologia odnosi się do tego wycinka badań, miejsca w którym krzyżuje się kwestia handlu i zwierząt?
O ile zwierzęta nigdy nie były w ścisłej czołówce zainteresowań antropologów, o tyle handel od samego początku rozwoju tej dyscypliny zajmował czołowe miejsce. Badaczy fascynowały reguły rządzące wymianą handlową, jej przebieg, związane z nią rytuały itp. Można wspomnieć chociażby postać Bronisława Malinowskiego, który opisywał handel Trobriandczyków z Melanezji oraz meksykański system targowy.
Skąd wziął się Twój pomysł na badania dotyczące handlu akurat karpiami?
Pomysł na badania dotyczące sprzedaży karpi w hipermarketach pojawił się już wcześniej. Był to wynik odczuwania pewnych braków w programie studiów - wiele czasu poświęca się uczeniu o starych tradycjach (czego nie deprecjonuję!) lecz prawie w ogóle nie podejmuje się prób konfrontowania tego z naszymi czasami. Badanie genezy różnych tradycji jest ogromnie ważne, ale nie można zapominać, że tradycja to twór niezwykle dynamiczny. Dlatego też uważam, że kupowanie karpi w hipermarketach należy traktować jako integralną część rozważań nad współczesnymi formami obchodzenia świąt Bożego Narodzenia.
Mógłbyś powiedzieć w kilku słowach, na czym polegają Twoje obserwacje?
Na sprzedaż żywych ryb w wielkich sieciach handlowych (choć nie tylko) można spojrzeć z wielu stron, biorąc pod uwagę: tzw. obrońców karpia, ludzi sprzedających go, klientów, a także osoby, które nie biorą bezpośredniego udziału w tym procederze. Moim głównym celem, jest przedstawienie karpia jako "zwierzęcia miejskiego". Jest to termin zaczerpnięty bezpośrednio z biologii. Odnosi się on do gatunków zwierząt, które uległy procesowi synantropizacji, czyli przystosowaniu do życia w środowisku ludzi (np. gołębie miejskie). Synantropizacja zachodzi samoistnie, jest naturalna. Więc na pytanie, jak odnieść to do ryb ze sklepów, należy odpowiedzieć, że karpie uległy procesowi przymusowego dostosowania do "życia" (a raczej agonii) w mieście.
Na czym polega takie "dostosowanie"?
Stawiam tezę, że na skutek pewnych mechanizmów kulturowych zostały one "odzwierzęcone" i postawione w roli półproduktów. Badania prowadzone w tym roku miały charakter pilotażowy. Opierały się głównie na obserwacjach uczestniczących, przeprowadzonych w 10 punktach sprzedaży karpi w Poznaniu. W czasie ich trwania wraz z towarzyszącymi mi członkami zespołu podawaliśmy się za klientów zainteresowanych zakupem. Ponadto prowadziliśmy krótkie wywiady kwestionariuszowe z kupującymi i z obrońcami. Interesowało nas to jak na biologiczne cechy i funkcje ryb patrzą ludzie, którzy mają z nimi mniej lub bardziej bezpośredni kontakt - innymi słowy, jak karp został językowo i rozumowo, mentalnie przyporządkowany.
Z jakiej pozycji przypatrujesz się temu handlowi? Jesteś aktywistą na rzecz obrony praw zwierząt?
Nie, nie jestem aktywnym obrońcą praw zwierząt, ale! stanowczo sprzeciwiam się zadawaniu im niepotrzebnego cierpienia i znęcaniu się nad nimi. Teoretycznie antropolog nie powinien wytwarzać w sobie emocjonalnego stosunku do przedmiotu badań, jednak w przypadku patrzenia na umęczone i cierpiące zwierze trudno jest zachować dystans badawczy. Ja takiego dystansu nie zachowałem - dwukrotnie interweniowałem w sprawie złego traktowania ryb. W obu przypadkach niestety bezskutecznie. Do karpia mam poza tym stosunek sentymentalny. Kiedy byłem mały, co roku w święta pytałem mamę dlaczego na wigilii je się ryby, a nie mięso. W odpowiedzi słyszałem historię o tym, jak to po narodzeniu Jezusa do szopki przybyły z pokłonem wszystkie gatunki zwierząt. Brakowało jednak wśród nich ryb, które choć miały możliwość przypłynąć na miejsce (za szopką płynęła rzeka) nie uczyniły tego. Za karę Bóg kazał zjadać ryby na pamiątkę narodzenia swojego syna. A dlaczego akurat karpie? Tego od mamy się nie dowiedziałem. W każdym razie karp stał się ważną częścią moich wspomnień.
Przyznam się, że nigdy tej "historii" nie słyszałem - ciekawa! Wracając jednak do punktów sprzedaży, dlaczego uważasz, że tamtejsze warunki nie są dobre? I co należałoby Twoim zdaniem w nich zmienić?
Główny zarzut wobec warunków sprzedaży, to tłoczenie zbyt dużej ilości ryb w jednym kontenerze / basenie. Jest to praktycznie normą. Ale klient musi mieć duży wybór. Stłoczenie i niewłaściwy transport wpływają na kondycję karpi - najczęściej są one zmęczone, ospałe, a nierzadko śnięte. Ich stan zamroczenia jest na tyle duży, że sprzedawcy bardzo często łapali je "na rękę". Inną kwestią jest nieposiadanie przez osoby obsługujące te stanowiska odpowiedniego zabezpieczenia rąk (gumowych rękawiczek). Tylko w czterech hipermarketach pracownicy posiadali takowe. Zdaje się też, że przepisy prawne raz na zawsze uregulowały kwestię zabijania ryb - dzieje się to na zapleczu, ewentualnie za specjalnie ustawionym parawanem. Kontrowersyjną kwestią jest też transport żywych karpii.Tak i choć wprowadzono zakaz sprzedaży żywych zwierząt w foliowych reklamówkach, to i tak sklepy znalazły sposoby na obejście przepisów. Najbardziej absurdalnym jest wkładanie na spód reklamówki "specjalnej", plastykowej kratki, która to ma uniemożliwić uduszenie się ryby... Co znaczące - żywe stworzenie jest przenoszone w tym wypadku bez wody! To co mnie osobiście bulwersuje, to podpieranie się opinią Polskiej Akademii Nauk, w której to można przeczytać, że jest to "urządzenie odsuwające folie od ciała ryb", a "u karpia wymiana gazowa przez skórę zaspokaja 30% (...) zapotrzebowania". Chciałbym zobaczyć pana dyrektora, który jest sygnatariuszem tego dokumentu, oddychającego 1/3 powietrza jakiego potrzebuje do normalnego oddychania.
Wspominałeś, że zdarzało Ci się interwoniować?
Tak dwukrotnie zdarzyło mi się zgłaszać moje obiekcje do kierowników sklepów. Za pierwszym razem chodziło o sprzedanie żywego karpia w zawiązanej reklamówce, bez wody. Najpierw usłyszałem, że są to "specjalne reklamówki", które przepuszczają powietrze. Wtedy zaznaczyłem, że ryby oddychają tlenem rozpuszczonym w wodzie, a nie powietrzem.
Jaka była odpowiedź?
Odpowiedź była zaskakująca - pani stwierdziła, że to była reklamówka z wodą. Z toku jej wypowiedzi wywnioskowałem, że w owym sklepie dokonano epokowego odkrycia: wynaleziono folie nieprzepuszczającą wody, ale przepuszczającą powietrze! W drugim przypadku było znacznie gorzej. Nie mogąc dojść do kontenera (akurat trwała promocja), postanowiłem stanąć w kolejce i odczekać godzinę, żeby móc zobaczyć z bliska ryby. W czasie oczekiwania do basenu trafiły trzy kontenery karpi! Byłem w absolutnym szoku kiedy podszedłem bliżej - niektóre z nich miały oderwane skrzela, część była znacznie poraniona, a woda w której "pływały" (a raczej tłoczyły się) była czerwona od ich krwi.
A co na to kierownictwo sklepu?
Kierowniczka nie chciała ze mną rozmawiać. Na moje życzenie zwołała pracownika, który przeszedł specjalne szkolenie z zakresu sprzedaży karpia. Dowiedziałem się od niego, że praktycznie nie ma szans żeby dostać rybę pływającą w czystej wodzie, bo "takie są procedury ich transportu na sklep", w czasie którego karpie "ulegają uszkodzeniu". No właśnie - karpie nie są ranne i nie krwawią - one "ulegają uszkodzeniu"... jak rzeczy. W ramach rozwiązania tej sytuacji zaproponowano mi zakup ryby z zaplecza...
To powszechny obraz poznańskich sklepów?
Cóż, miałem cichą nadzieję, że takie warunki są tylko rzadkimi incydentami. Niespodziewanie okazało się, że może być jeszcze gorzej. W sklepie innej firmy, na obrzeżach miasta, zobaczyłem basen wypełniony krwawą kipielą! Dosłownie! Purpurowa od krwi woda była pokryta kilkunastocentymetrową warstwą piany, pochodzącą z przestarzałej pompy. Nie było widać ani jednej ryby. Wokoło unosił się niesamowity fetor nieświeżych ryb. Nie zwykły, brzydki zapach - fetor! Ku mojemu zdziwieniu ludzie dość licznie podchodzili dokonać zakupu. Kiedy ekspedientka wrzucała karpie ze skrzynki do basenu, zauważyłem że jeden z nich był w foliowej reklamówce. Później pani szukała gołymi rękami tego delikwenta, rozchlapując wokół czerwoną ciecz. Straszne... Udało mi się za to przeprowadzić wywiad z byłym kierownikiem jednego z poznańskich hipermarketów. Chłopak opowiedział mi o pewnym wydarzeniu, które miało miejsce kilka lat temu. Otóż pozostawiony za sklepem kontener z karpiami został zapomniany na kilka dni. W tym czasie ryby udusiły się. Dyrektor oddziału zarządził wtedy patroszenie 300 zdechłych sztuk. Odpowiednio obłożone lodem trafiły one do sprzedaży. Natomiast lepsze warunki panowały na jednym z poznańskich rynków, z dala od centrów handlowych.
No tak, sprzedawcy, kierownictwo - ale co w takim razie z kupującymi?
Co do kupujących - w czasie mojej drugiej interwencji, ich uwaga bardziej skupiała się na pilnowaniu kolejki. Gdy dowożono nowe ryby do basenu, ludzie musieli się odsuwać i powstawał mały chaos. Wtedy to pojawiały się osoby, chcące wepchnąć się w kolejkę. Nikomu się to nie udało. Jest to tylko jeden z przykładów związany z rywalizacją o świąteczną rybę (zainteresowanych odsyłam do internetowych doniesień na temat tzw. biegu po karpia)
Chciałbm zapytać o Twoje zdanie.
Moje osobiste zdanie na temat złych warunków, jakie miałem okazję obserwować w sklepach, skupia się przede wszystkim na incydentach związanych z obecnością krwi w basenach. Jest do obrzydliwe i niesmaczne! Absolutnie nigdy nie kupił bym ryby przechowywanej w takich warunkach. Pomijając już aspekt cierpienia i stresu jakie doznaje to zwierzę, zjedzenie takiej ryby napawa mnie wstrętem.
A masz jakieś pomysły, co z tym wszyskim zrobić?
Postulaty, które mam w głowie to: większe kontenery z mniejszą liczbą ryb, brak suchego transportowania na sklep i absolutny brak przenoszenia w foliowych torebkach. Ogólnie zajmę stanowisko, które prezentuje część obrońców: nie mówię "nie" jedzeniu karpi, mówię "nie" złemu traktowaniu zwierząt! Wszystkich zwierząt - także ryb!
W jaki sposób możnaby, według Ciebie, osiągnąć takie zamierzenia?
Handel zwierzętami przede wszystkim powinien być bardzo dokładnie kontrolowany przez służby państwowe. Kontrole mogły by odbywać się codziennie - wtedy płacenie kar stało by się dotkliwe dla dyrekcji sklepów. W przypadku karpi rozwiązaniem, które aprobuję bez zastrzeżeń, jest zakup bezpośrednio u hodowców, na stawach. Także w tak dużym mieście jak Poznań jest to możliwe, gdyż mieszkańcom znane są hodowle ulokowane na terenie byłych basenów (nie będę zdradzał lokalizacji). Konsumenci niestety kierują się głównie rachunkiem ekonomicznym, a nie względami etycznymi...Dlatego nie liczę na to, że żywe ryby przestaną być sprzedawane w hipermarketach. Zawsze znajdą się chętni na tego typu zakup. Dlatego w tym wypadku konieczne było by przeprowadzanie szkoleń dla wszystkich osób pracujących na stanowiskach z karpiami. Ważne jest żeby uświadomić ludziom, że te stworzenia cierpią i czują strach kiedy ktoś łapie je za skrzela (!) lub gdy są zmuszane do pływania w krwi. Przypomniała mi się jeszcze jedna scena. Kiedy podeszliśmy do basenu w czasie, gdy akurat nie było przy nim żadnych klientów, sprzedawczyni powitała nas słowami: "łowimy karpika na święta?". Kiedy powiedzieliśmy, że tylko się rozglądamy, pani z nudów (najwyraźniej) zaczęła przerzucać karpie rękami... po prostu rozrywka na najwyższym poziomie....
Cóż... dziękuję za rozmowę i życzę bezkrwawych świąt!
Dziękuję i wzajemnie, na sam koniec chciałbym podkreślić, że to o czym opowiadałem jest tylko ułamkiem spostrzeżeń.
Sławomir Toczek jest studentem V roku etnologii i antropologii kulturowej, na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W kontekście różnego rodzaju protestów i akcji mających za zadanie poprawdę losu zwierząt, pytam go o egzekwowanie praw związanych z handlem żywymi zwierzętami. Rozmawiamy jak w świetle antropologii i jego grudniowych obserwacji jawi się los karpia w hipermarketach.
Komentarze
Komentarze podlegają ocenie czytelników. Uzyskanie oceny -10 powoduje automatycznie ukrywane komentarza, a wpisy z oceną +25 oznaczone zostają znakiem "+"
Podświetl najnowsze:
Komentarzy: 0 | Ocen: 0 | Dodaj komentarz
Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu
Copyright Gniezno.com.pl ©Polecamy:
Agencja Interaktywna www.by.pl |
G28 |
GnieznoStacja |
Polonia Romanica |
Gniezno Dzisiaj |
360.Gniezno.com.pl |
Forum.Gniezno.com.pl
Gniezno.com.pl ul. 3 Maja 47 tel: 61 66 999 00
Gniezno.com.pl jest firmą niezależną oraz samofinansującą i nie korzysta ze wsparcia środków publicznych; rządowych, samorządowych ani UE.Nasze serwisy:
Gniezno.com.pl |
Agencja Interaktywna www.by.pl |
G28 |
GnieznoStacja |
Polonia Romanica |
Gniezno Dzisiaj |
360.Gniezno.com.pl |
Forum.Gniezno.com.pl
Czas wywołania: 0.9663 sekund, użyto 0.99MB pamięci.